
To jest nagłówek
Widzowie Jesiennego Festiwalu Teatralnego w Starym Sączu obejrzeli w niedzielę sztukę Michaela McKeevera „Pocztówki z Europy”, w reżyserii Marcina Sławinskiego – zwariowaną komedię, pełną nieoczekiwanych zwrotów akcji. Choć pod powierzchnią jej fabuły kryły się poważniejsze tematy (prawdziwe tragedie), to na pierwszy plan bez wątpienia wysunęły się: absurd, groteska i humor – płynące z obserwacji wyjątkowo dziwacznej rodziny.
Prawie wszyscy jej członkowie, z wyjątkiem Artura (Matusz Łapka) i Gillian (Karolina Charkiewicz), zachowywali się w sposób oryginalny i nieprzewidywalny. Odklejona od rzeczywistości matka (Lucyna Malec) ciągle myliła narzeczoną syna ze swoją służącą. Ojciec (Marek Siudym) nocą grał w golfa, używając świecących kul i hokejowego kija. Ciotka Ester (Małgorzata Kocik) prowadziła sekstelefon, a Babcia (Magdalena Wołłejko) – choć miała już nie żyć – nagle wjechała na scenę na inwalidzkim wózku, paliła papierosy i wulgarnie wyzywała każdego, kto wszedł jej w drogę. Surrealistyczny klimat spektaklu podkreślały także inne fakty: nagłe zniknięcie służącej i psa, wypchany łoś w pokoju na piętrze, „eksplodująca” toaleta oraz stopniowe zapadanie się domu.
W opinii widzów największym atutem spektaklu była jego lekkość i sytuacyjny humor. Dowcipne dialogi i groteskowe interakcje pomiędzy bohaterami przyjmowane były przez publiczność gromkimi salwami śmiechu. Jak podkreślali moi rozmówcy, spektakl bawił, zaskakiwał i rozładowywał napięcie, nie pozwalając zbyt długo myśleć o poważnych tematach.
Przedstawienie najbardziej przypadło do gustu tym z widzów, którzy w teatrze szukają przede wszystkim relaksu i dobrej zabawy. Mniej entuzjastycznie przyjęły je osoby oczekujące głębszych – filozoficznych czy psychologicznych treści. Te ostatnie – trochę niespodziewanie – pojawiły się w drugiej części sztuki. Okazało się wówczas, że dziwne zachowanie Matki spowodowane jest wyparciem śmierci jednego z synów, a ekscentryzm Ojca tłumaczy jego śmiertelna choroba. Rodzinne tragedie nieco zmieniły wymowę sztuki, ale nie wpłynęły na jej odbiór – elementy psychologiczne i liryczne zostały bowiem zbalansowane przez wszechobecną groteskę i humor.
Anna Skalska