
Wyjątkowy prezent może narobić sporo zamieszania. Prawdopodobnie dlatego wielu z nas nie lubi niespodzianek. Lubimy rzeczy przewidywalne, poukładane, a zaskoczenia, jakie funduje nam rzeczywistość, często wprowadzają niepotrzebny chaos. Prezenty bywają nietrafione, a wtedy rodzi się pytanie, co z tym fantem zrobić? Schować do pawlacza, sprzedać na Vinted, czy podarować następnemu solenizantowi wedle kalendarza? A jeśli prezent to "Mein Kampf" Adolfa Hitlera? Do tego wydanie specjalne za tysiąc euro? Szkoda przeznaczyć na podpałkę...
We wtorkowej sztuce Didiera Carona "Wyjątkowy prezent" w reżyserii Tomasza Sapryka, pokazanej przez Wydział Produkcji w Warszawie, fabuła osnuta jest na pytaniu: dlaczego? Dlaczego najlepszy przyjaciel i wieloletni wspólnik podarował głównemu bohaterowi na 50-te urodziny właśnie tę książkę.
Sztuka Un cadeau particulier Didiera Carona, która powstała w 2020 roku, po francuskich premierach zebrała generalnie pozytywne recenzje — chwalone były dialogi, finezja komizmu, a także sposób, w jaki autor wplata elementy krytyczne do lekkiej, farsowej fabuły. Polska adaptacja (tłumaczenie Witka Stefaniaka) zachowuje centralną oś fabuły: jubilat (Eric) kończy 50 lat, jego żona Sabine przygotowuje kameralne przyjęcie, a przyjaciel-wspólnik Gilles w poszukiwaniu wyjątkowego prezentu, decyduje się na jedno z najbardziej kontrowersyjnych dzieł literatury. Już samo tłumaczenie sztuki, gdzie ważne jest oddanie języka humoru, niuansów kulturowych, jak i aspekty psychologiczne, napięcia między postaciami, tak by pozostały wiarygodne w polskim kontekście – to spory ciężar do udźwignięcia. Stefaniak ten ciężar uniósł, co potwierdziły chichoty, pomruki i wybuchy śmiechu wśród publiczności 29. Jesiennego Festiwalu Teatralnego.
W przedstawieniu mamy dobrą dynamikę, rosnące tempo i eskalujące napięcie, dzięki czemu punkty zwrotne (rebondissements) przynoszą odpowiedni efekt zaskoczenia. Oszczędna dekoracja i stonowane kostiumy tworzą klimat pewnej intymności, pozwalają widzowi skupić uwagę na narracji i interakcjach, które zachodzą między bohaterami. Sztuka balansuje między komedią sytuacyjną, farsą a dramatem relacji międzyludzkich.
Świetna aktorsko obsada - Aleksandra Popławska (Sabine), Marcin Bosak (Eric), Jan Wieczorkowski (Gilles), umiejętnie buduje napięcie, zgrabnie kręcąc kalejdoskopem emocji. Mocną stroną sztuki są błyskotliwe dialogi, humor sytuacyjny i cięte, trafiające w sedno, riposty. W moim osobistym odbiorze w tekście za dużo było wulgaryzmów, które, podobnie jak w poezji, nie idą w parze z archetypową ideą teatru.
Można śmiało stwierdzić, że "Wyjątkowy prezent" wpisuje się nurt współczesnej komedii obyczajowej, która zaczyna od codzienności – spotkań, takich jak przyjęcie urodzinowe – i poprzez drobne zdarzenie demaskuje to, co zwykle pozostaje niewypowiedziane. Jeśli szukać uniwersalnego powodu do głębszej refleksji, może to być wiek - pięćdziesiątka jako moment rozliczenia. Moment, gdy zobowiązania, ambicje, fałszywe obrazy siebie lub oczekiwania otoczenia stają się bardziej widoczne. Zastanawiające są też kwestie etyczne - co naprawdę znaczy znać drugą osobę, gdzie leżą granice intymności, co oznacza przyjaźń lub małżeństwo, gdy konflikty, rozbieżności wartości czy niedopowiedziane żale przestają być marginesem, a stają się centralnym elementem relacji. Przyzwoita, dobrze zagrana, lekko pikantna rozrywka z zaznaczoną warstwą intelektualną, która jednocześnie bawi i szczypie. Niewątpliwie od tej pory każdy wyjątkowy prezent będziemy poddawać szczegółowej analizie psychologicznej ;-).
Kaja Cyganike